| ||||||||||||||
|
Menu |
Legendy
W dawnych czasach, prości ludzie, wśród puszczy i bagien zakładali domostwa. Wiosek tych nie był znaczna ilość. W jednej z nich żyła rodzina Gagaczków. Ojciec rodziny utrzymywał ją łowiąc ryby, zakładając sidła na drobną zwierzynę. Matka, z gromadką dzieci uprawiała len, konopie i rzepę. Któregoś roku, kiedy zima była bardzo mroźna, a wiosna ulewna i deszczowa, Krajnę nawiedziła zaraza. Umierały dzieci, dorośli w biednych wioskach, Umierały też kolejne dzieci Gagaczków. Matka wznosiła modły do Boga, aby był to już ostatni pogrzeb w ich rodzinie. I Bóg wysłuchał jej modlitw. Zesłał na ziemię Anioła Gabriela. Ten zobaczywszy ubogie osiedla, nieszczęsnych mieszkańców, i żniwo jakie zbierała szalejąc śmierć, usiadł na suchej ziemi należącej do Gagaczków. Anioł ucałował ziemię, zakrył j skrzydłami i zapłakał. Z łez powstała rzeka, której wody zabrały stojące w krainie wody i morowe, chore powietrze. W ten oto sposób dolin będąca doliną śmierci zamieniła się w piękną i urodzajną krainę. Miejscowy lud chcą uczcić to zdarzenie nazwał zarówno powstałą rzekę jak i miasteczko, które powstało na jej brzegu, na cześć łez Anioła Gabriela. Po staropolsku całować to inaczej Łobza - dlatego rzekę nazwano Łomżanką, a miasteczko Łobżenicą. I. W dawnych czasach, prości ludzie, wśród puszczy i bagien zakładali domostwa. Wiosek tych nie był znaczna ilość. W jednej z nich żyła rodzina Gagaczków. Ojciec rodziny utrzymywał ją łowiąc ryby, zakładając sidła na drobną zwierzynę. Matka, z gromadką dzieci uprawiała len, konopie i rzepę. Któregoś roku, kiedy zima była bardzo mroźna, a wiosna ulewna i deszczowa, Krajnę nawiedziła zaraza. Umierały dzieci, dorośli w biednych wioskach, Umierały też kolejne dzieci Gagaczków. Matka wznosiła modły do Boga, aby był to już ostatni pogrzeb w ich rodzinie. I Bóg wysłuchał jej modlitw. Zesłał na ziemię Anioła Gabriela. Ten zobaczywszy ubogie osiedla, nieszczęsnych mieszkańców, i żniwo jakie zbierała szalejąc śmierć, usiadł na suchej ziemi należącej do Gagaczków. Anioł ucałował ziemię, zakrył j skrzydłami i zapłakał. Z łez powstała rzeka, której wody zabrały stojące w krainie wody i morowe, chore powietrze. W ten oto sposób dolin będąca doliną śmierci zamieniła się w piękną i urodzajną krainę. Miejscowy lud chcą uczcić to zdarzenie nazwał zarówno powstałą rzekę jak i miasteczko, które powstało na jej brzegu, na cześć łez Anioła Gabriela. Po staropolsku całować to inaczej Łobza - dlatego rzekę nazwano Łomżanką, a miasteczko Łobżenicą. II. Kolejna legenda głosi, że trzech braci wyruszyło w świat w poszukiwaniu pogodnych miejsca na założenie grodu. Na początku wyprawy zaprzysięgli sobie, że nie ożenią się z kobietą, która nie należy do ich plemienia. Po przysiędze każdy z braci ruszył samodzielnie na wyprawę. Tak się złożyło, że wszyscy z nich przywędrowali kolejno na łobżenicki półwysep. Kiedy jednak dwaj najstarsi z nich dotarli do tego malowniczego i żyznego miejsca okazało się, że najmłodszy z nich nie dochował danego słowa. Miał już wybudowaną na tym terenie własną siedzibę. W niej gospodarowała kobieta, z którą najmłodszy z braci związał się osiedlając się na tym terenie. Starsi bracia oburzyli się na zachowanie swojego brata. Czynili mu wymówki o to, że się ożenił i wprowadził do swej siedziby "łożnicę". Młodszy z braci nie widział jednak w swoim zachowaniu nic zdrożnego i dlatego też postanowił nazwać swoją siedzibę "ŁOŻNICĄ".
Wśród Niemców powstała jeszcze jedna wersji, która tłumaczy pochodzenie nazwy miejscowości. Legenda ta opiera się na stwierdzeniu, że teren obecnej Łobżenicy był terenem żyznym rolniczo, i z uwagi na to, uprawiano łąki. Łąki, wymagały odpowiedniej uprawy, należało je kosić dobrymi kosami. To spowodowało, że w grodzie powstał cech rzemieślników, którzy specjalizowali się w produkcji kos. Każdy z kowali starał się jak najlepiej sprzedawać kosiarzom swoje wyroby. Po niemiecku "chwalić kosę" znaczy "LOBE DIE SENSE". Gdy wyłączy się z tego zwrotu "die", pozostaje "LOBESENSE". Po usunięciu dwóch liter "E" otrzymujemy "LOBSENS" - tj. niemiecką nazwę własną miasteczka Łobżenica. Kolejna legenda głosi, że trzech braci wyruszyło w świat w poszukiwaniu pogodnych miejsca na założenie grodu. Na początku wyprawy zaprzysięgli sobie, że nie ożenią się z kobietą, która nie należy do ich plemienia. Po przysiędze każdy z braci ruszył samodzielnie na wyprawę. Tak się złożyło, że wszyscy z nich przywędrowali kolejno na łobżenicki półwysep. Kiedy jednak dwaj najstarsi z nich dotarli do tego malowniczego i żyznego miejsca okazało się, że najmłodszy z nich nie dochował danego słowa. Miał już wybudowaną na tym terenie własną siedzibę. W niej gospodarowała kobieta, z którą najmłodszy z braci związał się osiedlając się na tym terenie. Starsi bracia oburzyli się na zachowanie swojego brata. Czynili mu wymówki o to, że się ożenił i wprowadził do swej siedziby "łożnicę". Młodszy z braci nie widział jednak w swoim zachowaniu nic zdrożnego i dlatego też postanowił nazwać swoją siedzibę "ŁOŻNICĄ".
Wśród Niemców powstała jeszcze jedna wersji, która tłumaczy pochodzenie nazwy miejscowości. Legenda ta opiera się na stwierdzeniu, że teren obecnej Łobżenicy był terenem żyznym rolniczo, i z uwagi na to, uprawiano łąki. Łąki, wymagały odpowiedniej uprawy, należało je kosić dobrymi kosami. To spowodowało, że w grodzie powstał cech rzemieślników, którzy specjalizowali się w produkcji kos. Każdy z kowali starał się jak najlepiej sprzedawać kosiarzom swoje wyroby. Po niemiecku "chwalić kosę" znaczy "LOBE DIE SENSE". Gdy wyłączy się z tego zwrotu "die", pozostaje "LOBESENSE". Po usunięciu dwóch liter "E" otrzymujemy "LOBSENS" - tj. niemiecką nazwę własną miasteczka Łobżenica. |